Archiwa blogu

Koh Wai – tajskie Hawaje

            Już w dniu przyjazdu na Koh Chang zorientowaliśmy się, że różnorodność wycieczek oferowanych przez tutejsze agencje turystyczne nie jest zbyt duża. Można co prawda wybrać się do Kambodży, albo na wycieczkę na słoniach (która tu jest kilkukrotnie droższa niż w Pai), ale wycieczek na okoliczne wyspy brak. Na całe szczęście pływają pomiędzy nimi szybkie łodzie więc da się je odwiedzić, ale jeśli nie planuje się na nich nocować to nie jest to proste. Z jednodniowych wycieczek gdzie możemy połączyć snoorkowanie z wizytą na plaży była tylko jedna opcja – a właściwie było ich wiele, ale wszystkie sprowadzały się do jednego – wizyty na okolicznych wyspach.

            Mimo wszystko wybór prosty nie był, bo w zasadzie identyczna wycieczkę oferowało co najmniej kilka firm i każda w innej cenie. My na pierwszy raz zdecydowaliśmy się na opcję średnią cenowo. Koszt to około 800 batów za osobę, więc jak za cały dzień pływania po morzu z obiadkiem i wypożyczeniem sprzętu do snoorkowania i transferem do i z portu wydawało nam się ceną rozsądną. Za drugiem razem postanowiliśmy wybrać opcję najtańszą. Różnica w cenie 200 batów od osoby. Daje nam to pyszną kolację na plaży. Wycieczki w zasadzie nie różniły się od siebie.

            Oczywiście w wersji za 1500 batów mielibyśmy pewnie lepsze jedzenie, być może ładniejszą łódkę.  My chyba jednak woleliśmy rozdysponować te pieniążki wg. własnego uznania i gustu. I nie żałujemy.

            Wycieczki zaczynały się dość wcześnie, ale na szczęście nie bladym świtem. Zawsze starczało czasu na śniadanie na balkonie i szklankę ulubionego soku z mango. Był to niewątpliwie spory plus. Mieliśmy już dość wielogodzinnych dojazdów busami. Podczas jazdy do poru mogliśmy dodatkowo rozejrzeć się po okolicy bez obawy, że nasz skuterek nie da rady pokonać jakiejś górki. Jedynym minusem było to, że nigdy w porcie nie mieliśmy zbyt wiele czasu na zakupy, a sami nie mieliśmy już odwagi (a raczej ja nie miałam) pokonywać tej trasy po raz drugi.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

            Jeśli jednak znajdziemy kilka wolnych minut warto wykorzystać je na zakup pieczywa. Karmienie kolorowych rybek to niewątpliwie dodatkowa atrakcja, a wydatek niewielki. Jeśli ktoś miałby jeszcze dodatkowe kilka minut to można tam zjeść najpyszniejsze gofry świata. Co prawda nieco inne niż nasze bo z dodatkami w środku, ale z pewnością warto te kilka słodkich kalorii pochłonąć.

            Łodzie którymi pływaliśmy były spore. Do tej pory wycieczki na które pływaliśmy z Phuket odbywały się speed boat’ami. Tu łodzie były duże i wolne.. ale komu się spieszyło? Zabierały na pokład kilkadziesiąt osób z czego miejsc na słońcu było dla może 5. był to chyba ich największy minus. Ale w końcu nie po to trenujemy by nas ubiegli sąsiedzi zza wschodniej granicy.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

            Obie wycieczki miały mniej więcej ten sam plan. Nawet miejsca postojów na snoorkowanie były takie same. Być może było przesunięcie kilkudziesięciu minut, aby wszystkie łodzie nie przypłynęły na Koh Wai w tym samym czasie. Ku naszemu zdziwieniu w tańszej wersji nieco lepiej zorganizowany był postój na małej tropikalnej wysepce na którą w opcji droższej dopływało się osobną łódką. Niby nic, ale pewnie prościej by było dobić do brzegu, a nie zmuszać ludzi do czatowania na motorówkę. Aby nie stracić całego postoju na czkanie należy uzbroić się w szybkie nogi, twarde łokcie i odrobinę bezczelności.

15

            Po licznych atrakcjach dobijamy do przystani. Aby jednak dostać się na wyspę musimy przejść przez dwie lub trzy inne łodzie. Dla osób z chorym błędnikiem będzie to z pewnością przygoda – nie koniecznie najmilsza ale zawsze. Sama wyspa Koh Wai jest bardzo malownicza choć pełna turystów. Aby się móc nią nacieszyć trzeba by przyjechać tu na noc, aby spędzić na niej choć chwilę kiedy już wszystkie wycieczkowe statki odpłyną. A może to my się zrobiliśmy tacy wybredni. Koh Chang to wspaniała wyspa i zawsze można znaleźć jakiś cichy zakątek dla siebie.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

            Ale wracając na Koh Wai. Znajdźmy tu malownicze domki przy samej plaży i palmy kokosowe. I piękny piasek i mała rafę blisko brzegu. Wszystko w zasięgu 100 metrów. Jedyny minus to dość krótki czas jaki na wyspie się spędza. W zasadzie całość wyjazdy jest nieco w biegu. Nie ma chwili na to by po prostu nacieszyć się przyrodą.

14

11

            W drodze powrotnej czeka nas jeszcze obiadek na statku. Powiedzmy że jadaliśmy w Tajlandii lepsze jedzenie, ale na wycieczkach chyba nigdy nam się nie zdarzyło trafić na coś, co wyjątkowo by nam nie smakowało. Jedzenie na takich wyprawach jest stosunkowo bezpieczne. Nie za ostre, nie za jakieś. Ważne, żeby każdy był w stanie to zjeść. Jeśli więc przy wyborze wycieczki mielibyście kierować się opcją lepszego posiłku to zdecydowanie lepiej zamówić go sobie po powrocie w jakiejś miłej knajpce. Z pewnością będzie i tańszy i smaczniejszy.

SAMSUNG CAMERA PICTURES

            Dodatkową opcją na plus dla wersji tańszej tej wycieczki była dodatkowa wizyta na małpiej wyspie. Przerabialiśmy to już podczas wycieczki na Koh Phi Phi więc cudów się nie spodziewaliśmy i tak też było. Wyspa była jedna ze skał Koh Changa, ale małpek było na niej rzeczywiście bardzo dużo. Co prawda te same małpki można spotkać na drodze i z bliska je popodziwiać, ale zawsze to jakiś dodatkowy punkt.

17 (1)

            Przed 17 statek dobija do portu. Przed zejściem następuje jeszcze reorganizacja i każdy dostaje bilecik na transport powrotny. Niestety nie oznacza on możliwości skorzystania z usług dowolnego kierowcy, a więc znów trzeba zagęszczać ruchy. Troszkę szkoda, bo chętnie zostalibyśmy na kolację, Nim zajdzie słońce będziemy znów na swoim balkonie.

Reklamy
%d blogerów lubi to: