Archiwa blogu

Smak Tajlandii w kolorze zielonym – Green Curry

Co zrobić by poczuć się jak w Tajlandii? Najlepiej po prostu tam pojechać. Jeśli jednak z jakiegoś powodu nie możemy tego zrobić to łatwiej i szybciej będzie ugotować zielone curry.

Kuchnia tajska jest bardzo bogata. Pełna takich kombinacji smaków, których z pewnością podczas dwóch pobytów nie zdołaliśmy w pełni poznać. Myślę, że i podczas dwóch kolejnych nam się nie uda. Wiemy jednak, że smak zielonego curry jest jednym z pierwszych, którego trzeba spróbować. To trochę tak, jakby mówić o kuchni polskiej nie próbując schabowego, pierogów i żurku z kiełbasą. Zielone curry to wszystko co najlepsze można spotkać na azjatyckiej ziemi na jednym talerzu.

zupa 001

Po czym poznać dobre tajskie curry? Po tym, że inhaluje. Jest to potrawa ostra, nawet jak na polskie warunki mocno ostra. Jednak nie jest to typowa ostrość paląca w język. Dobre curry czuje się w nosie. Galangal czuć w zatokach jak wasabi, chilli piecze w język, czosnek grzeje gardło a trawa cytrynowa łagodzi to wszystko pięknym aromatem. A po oczyszczeniu dróg oddechowych czuć go nadzwyczaj mocno.

Curry serwuje się z ryżem jaśminowym. Idealnie komponuje się z jego smakiem a jednocześnie odrobinę go łagodzi. Curry przypomina zupę. Treściwą, ale jednak zupę. My zazwyczaj robimy curry ciut gęstsze, ale to kwestia upodobań. Z racji tego je się je łyżką. Oczywiście w nowomodnych Warszawskich knajpach dostaniecie nóż i widelec.

zupa 016

Najpyszniejsze zielone curry jedliśmy dwa lata temu na Phuket. Nigdy wcześniej ani później nie podano nam nic równie aromatycznego. Oczywiście zdarzało nam się jeść curry które nie podbiło naszych podniebień. Tu niestety wygrało curry z Pai. Jakaś porażka. Niestety podobne serwuje część Tajskich knajp w Warszawie.

Czy można w domowym zaciszu przygotować prawdziwe tajskie curry? I tak i nie. Generalnie się da, jednak w dalszym ciągu dostępność wielu składników jest ograniczona. Nie oznacza to, że ich nie ma, ale za wieloma trzeba się nieźle nabiegać lub słono za nie zapłacić. Zżerała nas zazdrość w Berlinie, gdy widzieliśmy jak zaopatrzone są sklepy z orientalna żywnością. U nas szczytem luksusu są gotowe pasty i trawa cytrynowa. Świerze warzywa i zioła w dalszym ciągu są luksusem. Jednak sporo z nich możemy spokojnie bez straty na jakości zamienić polskimi odpowiednikami. Zwłaszcza jeśli chodzi o warzywa.

zupa 012

Kiedy patrzymy na to jak zwiększyła się oferta tajskich knajp w mieście i jak zwiększył się asortyment produktów w ciągu minionych dwóch lat jesteśmy pełni nadziei na to, że już niebawem każdy z nas będzie mógł rozkoszować się smakami Tajlandii bez konieczności spędzenia kilkunastu godzin w samolocie.

Reklamy
%d blogerów lubi to: