Category Archives: Koh Mak

Happy Day(s) na Koh Mak

Koh Mak jest niewielką wyspą położoną w połowie drogi pomiędzy Koh Chang i Koh Kut. Początkowo to właśnie ona miała się stać naszą bazą wypadową. Niestety jej dość niewielkie rozmiary i wysokie ceny noclegów skutecznie odwiodły nas od tego pomysłu. Czy żałujemy? Chyba nie, ale cieszymy się, że udało nam się tu dotrzeć chociaż na chwilę.

Pierwotnie mieliśmy wybrać się tu na wycieczkę zorganizowaną. Ale jak się okazało na miejscu nikt takich nie organizuje. Okazało się, że na wyspę kursują szybkie łodzie, ale ich celem jest głównie dowożenie turystów, którzy postanawiają spędzić tam swój urlop. Parą chętnych na kilkugodzinną wycieczkę byli mocno zdziwieni. Ten brak zainteresowania (a być może tylko brak innej oferty) skutkował tym, że na wyspie mieliśmy spędzić tylko około 3 godzin mimo iż wypłynęliśmy pierwszą a wracaliśmy ostatnią łodzią. Sama podroż w obie strony trwała dłużej.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mimo, że jak wspomniałam wyspa do największych nie należy i ponoć objechanie jej skuterem zajmuje około godziny to postanowiliśmy ten czas spędzić na nacieszeniu się piękną plażą na która nas dostarczono.  Nie była to najpopularniejsza z plaż tej wyspy, ale za to byliśmy jednymi z 6 osób które na niej wypoczywały. Istny raj na ziemi.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Plaża była wąska, woda krystaliczna, prosto z brzegu wyrastały kokosowe palmy. Nie dziwiła nas ich obecność bo kokosów było tu zatrzęsienie. Chyba dopiero teraz zaczęliśmy się zastanawiać nad tym że nim znalazły się na piasku to musiały jakoś spać. A wypadków śmiertelnych z działem kokosów na świecie jest trochę. Takie uroki kokosowego raju – i domu jak głosiły tabliczki.

23

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Mimo ograniczonego czasu starczyło go na kąpiele w morzu i łowienie muszli. Jakie było nasze zdziwienie gdy połowa z naszych muszelek postanowiła jednak wrócić do morza. Cóż, smutno nam było, bo były urokliwe, ale bronic im nie zamierzaliśmy. W sumie zapasy naszych morskich znalezisk są już dosyć spore. Chodzące muszelki nie są nam do szczęścia jakoś specjalnie potrzebne.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

W cenę naszego biletu na łódź był jeszcze talon do wykorzystania w hotelowym barze. Nie była to wielka kwota, ale okazało się, że ceny na wyspie nie są aż tak wysokie jak głosiły legendy i starczyło nam to spokojnie na zielone żółte curry w wersji z ananasem. Coś znów nam szczęście nie dopisało albo w zeszłym roku mieliśmy wyjątkowe i poprzeczkę postawiliśmy zbyt wysoko, bo nie utkwiło nam ono jakoś specjalnie w pamięci. Ale za to okoliczności w jakich przyszło nam je konsumować zostaną nam w pamięci na długo. Myślę, że mogłabym tam jadać zdecydowanie częściej.

22

W tak pięknej okolicy czas leci szybko i nim się obejrzeliśmy nasza łódź była już z powrotem po nas. Trochę szkoda, że nikt nie wpadł na to by organizować tam wycieczki. A sąsiednia koralowa wyspa z piaskiem tak białym że bił w oczy nawet z odległości kusiła nieziemsko. Nie zdziwi nas jednak gdy przy kolejnej wizycie taka możliwość się już pojawi, bo potencjał Koh Chang i wysp okolicznych jest bardzo duży i jeszcze w niewielkim stopniu wykorzystany. Stety lub niestety to się z pewnością niebawem zmieni.

OLYMPUS DIGITAL CAMERA

Reklamy
%d blogerów lubi to: