Czy warto jechać na Ko Samet ?

Ko Samet jest niewielką wyspą położoną w zatoce tajlandzkiej, „zaledwie” 200 km od Bangkoku. Dogodne położenie wyspy i łatwość dojazdu z Bangkoku skłoniła nas do spędzenia części urlopu na tej rajskiej wyspie.

Sam pomysł na wyjazd na Ko Samet pojawił się już w 2015 roku co sprawą cioci Eli, która znała wyspę jeszcze z czasów swojej pracy w LOT. W praktyce wyspa położna zaledwie 3 godziny jazdy od Bangkoku stała się popularnym miejscem wypadów weekendowych.

My dotarliśmy na wyspę z dworca Mo Chit , ale dogodniejsze połączenia możliwe są z dworca Ekamai. Transport odbywa się przy pomocy minibusów. Bilet na przejazd lepiej wykupić wcześniej z uwagi na ograniczoną liczbę miejsc w busie, które dodatkowo jest uszczuplona o bagaż podróżnych, który podróżuje we wnętrzu busa razem z pasażerami.

Zdjęcie powyżej to dowód na to , że w Tajlandii nie należy zbyt serio brać życia. Ten kawałek papieru, to wypisany ręcznie bilet. Pani powiedziała żeby usiąść na widoku, a ona zawoła w odpowiednim momencie….i tak też się stało.

Niestety wiąże się to z koniecznością wykupienia dodatkowego biletu na bagaż. Przez to w busie panuje duży ścisk, a sama jazda mimo iż stosunkowo krótka nie należy do najprzyjemniejszych. Busy kończą swoją trasę przy przystani Sri Ban Phe Pier, skąd odpływają promy na Koh Samet. Wyspa znajduje się ok 2,5 km od części lądowej, a przejazd promem zajmuje ok.30 min. Zakup biletu na prom wiąże się z koniecznością zakupienia biletu powrotnego (w razie konieczności zakupu biletu powrotnego na wyspie należy zwrócić uwagę na nazwę przewoźnika, gdyż trasę obsługują promy „konkurencyjnych” firm). Planując wypoczynek na wyspie warto mieć na uwadze limitowany dostęp do słodkiej wody. Woda na wyspie jest odsalana i dostarczana beczkowozami i po przyjeździe na pewno usłyszycie od swojego gospodarza prośbę o jej rozsądne gospodarowanie.

Wraz z nami na wyspę płynie zaopatrzenie lokalnych restauracji.

 

Po dotarciu na wyspę czeka nas jeszcze dodatkowa opłata w wysokości 200 BHT za wstęp do parku narodowego Khao Laem Ya-Moo Koh Samet, gdyż Koh Samet jest jego częścią. 

Alternatywną metodą dotarcia na wyspę jest przejazd „speed boatem” i desant bezpośrednio na plaży przy hotelu, jednak wiąże się to ze znacznie wyższymi kosztami.

Desant turystów bezpośrednio na plaży to droższa opcja dotarcia na Ko Samet, jednak po liczbie turystów wędrujących po plaży z bagażami całkiem popularna.

Planując pobyt na wyspie zastanówmy się czego oczekujemy, gdyż atmosfera na wyspie w ciągu tygodnia jest diametralnie różna od tej weekendowej. W okolicach piątkowego popołudnia można zaobserwować jak wyspę przygotowuje się na najazd imprezowych turystów. W tym czasie liczba mieszkańców na liczącej zaledwie 5 km2 wyspie wzrasta kilkukrotnie.

Weekendowe wieczory na plaży uprzyjemniają pokazy „władania” ogniem.

Ko Samet stał się popularny wśród „expatów”, którzy zasiedzieli się nico dłużej, a obecnie prowadzą różnego rodzaju bary  i restauracje (Cafe old Amsterdam,. Taka namiastka zachodniego stylu gdyby komuś znudziły się azjatyckie klimaty.

Główna ulica wyspy z barami i sklepami ciągnie się na południe od mola, gdzie cumują łodzie przypływające na wyspę (Da Nan Pier). Na wysokości baru „Funky Monkey” znajduje się miejsce poboru opłat za wejście na teren parku narodowego. W tym miejscu strażnicy parku regularnie zatrzymują busy wiozące ludzi na południe wyspy i pobierają od nich opłatę za wejście do parku. Jeśli chodzi o ruch pieszy to raczej panowie nie zawracają nim sobie głowy. Idąc dalej wchodzimy na największą i najbardziej zaludnioną plaże wyspy „Hat Sai Kaew”. Nie brak jej uroku, ale kto szuka intymności będzie musiał przejść kawałek dalej do okolicznych zatoczek.

Północna część wyspy na zachód od Na Dan Pier jest mało ciekawa i szukając noclegu warto skupić się na pasie ciągnącym się wzdłuż plaży Hot Sai Kaew aż do Tubtim Resort. Dalej na południe od „Tubtima” zaczynają się bardziej urokliwa część wyspy z przepięknymi, wyludnionymi zatoczkami z drobnym jak mak białym piaskiem. Jeśli szukacie miejsc bardziej „odludnych”, gdzie będziecie sam na sam z przyrodą i pracownikami lokalnego baru to będzie to strzał w dziesiątkę.  W takim przypadku warto jednak zwiększyć budżet na noclegi gdyż w tej części wyspy znajdują się głównie drogie „resorty” z domkami na plaży i apartamentami.

 

 

Posted on Maj 2, 2017, in Bangkok and tagged , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: