Kawałek historii Kambodży pisanej krwią

DSCN1784Do zobaczenia zostały nam jeszcze trzy miejsca: Pola Śmierci, Muzeum Toul Slang i Bazar Rosyjski. Wiedzieliśmy że bazar działa mniej więcej do godziny 17 i do tego czasu musieliśmy się ze wszystkim wyrobić. Targowanie się było ostre i trwało dobrych kilka minut, ale końcu stanęło na 16$. Pierwsze miały być Pola Śmierci. Nie ukrywam, że chyba obydwoje nie mieliśmy specjalnej ochoty na oglądanie tego miejsca…

ale byliśmy święcie przekonani, że wszystkie te 3 punkty znajdują się blisko siebie. Otóż nie. Pola Śmierci są z drugiej strony miasta i dojazd do nich zajmuje coś około godziny. Ponieważ podróż zdawała się nie mieć końca postanowiliśmy zatrzymać się i kupić jakiegoś kokosa do picia bo temperatura naprawdę dawała się nam we znaki.

Kiedy pierwszy raz powiedziałam, że nie mam portfela Grzesiek chyba myślał, że żartuję. Po wywaleniu z niej wszystkiego zorientował się, że nie są to jednak żarty. Portfel z kolejnymi 60$, kartą, dowodem osobistym i całą masą innych rzeczy które się w portfelu zniknął. Czy został przy kasie w pałacu, czy sama wyjęłam go z przewodnikiem, czy ktoś go po prostu zawinął tego nie wiem.

Ochota na oglądanie czegokolwiek mi odeszła. Przyznam szczerze, że ochota na wakacje całkiem mi już odeszła. Najszczęśliwsza w tym momencie bym była, gdyby mnie ktoś wsadził w samolot i odwiózł do domu. Co za przeklęte miasto!

Pojawił się pomysł,żeby wrócić do pałacu w poszukiwaniu portfela jednak nie liczyliśmy już na takie szczęście jak z aparatem. A na uczciwość Kambodżan tym bardziej bym nie liczyła. Po szybkim błagalnym smsie do brata aby zablokował mi kartę postanowiliśmy jednak zwiedzać dalej. Skoro i tak musimy zapłacić za tuk tuka to chociaż tych pieniędzy nie straćmy.

DSCN1758

Pola Śmierci okazały się jednak stratą nie tylko kasy ale i czasu. Do zobaczenia nie ma tam nic, a jeśli ktoś widział film „Pola śmierci” to i z elektronicznego przewodnika niczego nowego się nie dowie. Sami Kambodżanie muszą mieć bardzo dziwny stosunek do tego miejsca, bo poza obszarem wydzielonym uprawiana jest ziemia, dzieci się bawią, a koguty tresują. Podobno przeciętny turysta spędza tam dwie godziny. Doliczając dojazd nie jest to miejsce warte szczególnej uwagi. Nasza rada, lepiej obejrzeć film „Pola Śmierci” z którego dowiecie się więcej na temat krwawych rządów Czerwonych Khmerów.

DSCN1756

Dużo ciekawsze było Muzeum Toul Slang. Może też dlatego, że jednak cokolwiek było tam do zobaczenia. Zdjęcia i sale w których więziono i torturowano ludzi są przytłaczające. Choć chyba bardziej dla nas, bo wycieczki Kambodżan odnosiliśmy wrażenie, że bawią się świetnie.

DSCN1820

Najwidoczniej nie tylko niezłomnością charakteru trzeba się było wykazać by nie znaleźć się w grupie 1/3 ludności Kambodży, która w wyniku reżimu Pol Pota zginęła. Tak czy inaczej śmiechu było pełno co tym bardziej nas utwierdziło w przekonaniu, że chcemy ten kraj opuścić jak najszybciej się tylko da.

DSCN1773

Bazar Rosyjski był już na szczęście blisko. Wrażenie było jednak podobne jak po porannej wizycie w świątyni Wat Phnom. Że to nic nowego. Z pewnością dla kogoś, kto jest w Azji pierwszy raz mógłby być interesujący. My jednak po zakupie pamiątek szybko się ewakuowaliśmy licząc,że jednak mój portfel gdzieś na mnie czeka.

DSCN1839

Do pałacu dojechaliśmy na kilkanaście minut przed zamknięciem. Oczywiście o portfelu nikt nie słyszał. Pod Srebrną Pagodą nawet mieli sprawdzić monitoring.. ale po 3 minutach kazali mi się zbierać. I tylko jakaś Australijka zapytała, czy mam paszport i czy nie potrzebuję pieniędzy. Wierzę, że na świecie jest wielu dobrych ludzi. Ale w Kambodży ich odsetek nie jest zbyt wielki.

Kiedy dojechaliśmy do hotelu od razu zaatakował nas menago wykazując niezwykłą radość z faktu, że aparat się odnalazł i podkreślając z pięć razy jak wielki był w tym jego udział. No cóż. Nasz budżet został już tak dotkliwie nadszarpnięty, że musiałby mi paszport wyrwać z gardła, żebym dała mu chociaż dolca.

W drodze na promenadę zatrzymaliśmy się w jednej z okolicznych knajp. Wyglądały dużo bardziej zachęcająco niż te znad rzeki. A i ciszej było znacznie. Tradycyjnie już zamówiliśmy „fish amok”, a do tego dorzuciliśmy żabie udka. W smaku przypominały wysuszonego na wiór kurczaka, a do tego składały się głównie z kości. Na szczęście cała reszta kolacji była smaczna. Jeśli cokolwiek byśmy polecali z Kambodży to byłaby to właśnie kuchnia.

pp 16

Wieczorem musieliśmy załatwić transport do Chau Doc w Wietnamie. Planowaliśmy na miejsce dopłynąć łodzią, jednak opcja bez autobusowa była możliwa dopiero w godzinach około południowych. Skracała ona podróż mocno, ale po pierwsze my chcieliśmy już jak najszybciej wyjechać z Kambodży, a poza tym mieliśmy w planach odwiedzenie targu, a ten po 17 z pewnością byłby już zamknięty. Czekała nas wiec wczesna pobudka, ale za to na miejsce mieliśmy dotrzeć w okolicach południa.

DSCN1626

Wieczór znów spędziliśmy na deptaku przy rzece. Planowaliśmy zjeść jajka z embrionami.. ale jakoś kolejna strata nie wywoływała w nas euforii do odkrywania nowych rzeczy. Załapaliśmy się za to pierwszy raz na tym wyjeździe na pyszną smolistą kawę. I tyle wspomnień. Żeby być w stanie jakoś znieść resztę urlopu i mieć z niego choć trochę przyjemności, że o Phnom Phen postanowiliśmy zapomnieć. W zasadzie nie wracamy wspomnieniami do tego czasu, a jeśli nawet to dalej wzbudza w nas niechęć. Uff.. ciesze się, że tę część relacji mamy już za sobą 🙂

Reklamy

Posted on Marzec 11, 2015, in Kambodża and tagged , , , , . Bookmark the permalink. Dodaj komentarz.

Możliwość komentowania jest wyłączona.

%d blogerów lubi to: