Zakupy w Tajlandii

Zakupy w Tajlandii to temat rzeka. Kupić można tam prawie wszystko i w zasadzie każdy znajdzie coś na swoją kieszeń. Ale co jeśli nie umiemy się powstrzymać i kupujemy masę rzeczy, która tylko  pochłania nasze dolary i miejcie w walizkach? Oczywiście wszelkie informacje mają charakter orientacyjny i są tylko naszymi subiektywnymi odczuciami.

Ciuchy:

            Często spotkacie się z opiniami że do Tajlandii można jechać z pustą walizka i wszystko kupić na miejscu za grosze. Jest w tym trochę prawdy. Większość ubrań jest rzeczywiście sporo tańsza niż u nas ale… nie oszukujmy się tanie ciuchy są jakości adekwatnej do swojej ceny. Czy warto więc wypełniać sobie walizki ubraniami, których po powrocie nie będziemy nosić a i patrząc na zdjęcia z wakacji będziemy przeklinać moment kiedy je kupiliśmy? Odpowiedzcie sobie na to pytanie sami.

            Oczywiście nie jest tak że wszystkie ubrania w Tajlandii są jakości złej, bo tak nie jest, ale umówmy się na wakacje nie jeździ się po to żeby cały czas spędzić na łażeniu po sklepach. Chyba, że ktoś uprawia taki rodzaj turystyki to z pewnością będzie tam w raju.

Panowie muszą jeszcze zwrócić uwagę na rozmiarówkę. Niestety jest ona azjatycka i nie każdy model koszulki będzie pasował na nasze europejskie, muskularne ciała. Panie powinny mieć nieco mniejszy problem choć sporo ubrań ma rozmiar uniwersalny, a wiadomo, że jak coś jest do wszystkiego to jest.. wiadomo jakie.

            Są jednak sklepy z odzieżą wyższej jakości. Na nas spore wrażenie zrobiła konfekcja w sklepie Jima Thompsona. Cały czas żałuję, że nie zrobiliśmy tam zakupów. Zwłaszcza, że robiąc je w firmowym sklepie przy jego domu w Bangkoku można uzyskać korzystna cenę. Niestety drugi sklep tej marki który udało nam się znaleźć był na lotnisku i ceny były w nim znacznie wyższe.

Osobną kwestią są ubrania szyte na miarę. Ograniczę się tylko do tego że są takie miejsca, jest ich całkiem dużo, panowie, którzy zachęcają do skorzystania z usług są w nienagannie skrojonych koszulach. My nastawiliśmy się na tego typu zakupy w Wietnamie. Wtedy z pewnością będziemy w stanie powiedzieć coś więcej na temat opłacalności tego typu zakupów.

            Czy to oznacza, ze nie upiliśmy ubrań w Tajlandii. Oczywiście że kupiliśmy, zwłaszcza za pierwszym razem. I ponieważ wiem jaki los je później spotkał to przestrzegam przed zakupami na silę. Nie jest wstydem wrócić bez połowy KhaoSanu w walizce.

Torby, torebki torebeczki:

            Wszystkie kobiety kochają torebki.. no prawie wszystkie. A nawet te które nie kochają, kiedy są nimi otoczone ze wszystkich stron mogą w końcu ulec. Warto? I tak i nie.

            Z torebkami jest podobnie jak z ciuchami. Zazwyczaj jakość jest odzwierciedleniem ceny. Ale nie zawsze. Przy odrobinie cierpliwości i umiejętnościach negocjacyjnych może nam się poszczęścić. Mi na 40 dni spędzonych w Tajlandii poszczęściło się… raz. Ale za nic nie żałuję.

            W wielu miastach znajdziemy sklepy z torebkami z wyższej półki. Ceny ich również będą bardzo wysokie (cena startowa zazwyczaj jest porównywalna z ta europejska, czyli oscyluje w okolicach kilku tysięcy złotych). Po kilku minutach zaczyna maleć ale nigdy nie udało nam się osiągnąć ceny poniżej tysiąca złotych. Czy warto ryzykować kupno tak drogiej podróbki? Moim zdaniem nie, ale decyzja jak zwykle należy do Was.

Wyroby „tradycyjne”:

            Przejeżdżając przez Tajlandię w wzdłuż i wszerz spotkamy się nie raz z propozycją kupna miejscowego rękodzieła. Nie zdziwiłoby nas  gdyby na sporej części tego typu produktów była wszyta nalepka „Made in China”. Jest to jednak dość specyficzna grupa produktów, zwłaszcza, jeśli zakupów dokonujemy na północy Tajlandii. Większość ludów, które zamieszkują góry ma jedno źródło utrzymania: turyści. Turyści przyjeżdżają do wiosek i zostawiają pieniądze. Ale ponieważ grupy są małe, a w miastach jest jeszcze wielu białych to mieszkańcy wiosek przychodzą do nich. Wiele z oferowanych rzeczy jest dość ciekawa i z pewnością będzie stanowiła miłą pamiątkę, zwłaszcza, ze ceny zazwyczaj są bardzo niskie. Dodatkowo dajemy możliwość utrzymania się tym ludziom, którzy w zasadzi nie posiadają alternatyw (istnieje jakaś dziwna umowa, która pozwala zamieszkiwać im terytorium Tajlandii pod warunkiem, życia w swego rodzaju skansenach). Nie robiłabym sobie tylko zbyt dużych nadziei co do pochodzenia tych towarów.

Jedzenie:

To zdecydowanie nasza ulubiona kategoria. O ile po pierwszym wyjeździe został niesmak po paru nietrafionych inwestycjach to również był niedosyt, że pewnych rzeczy nie przywieźliśmy i tyczyło się do głownie produktów spożywczych. Jeśli ktoś ma względne pojęcie o kuchni tajskiej i produktach które są w niej niezbędne błyskawicznie się zorientuje w jak korzystnych cenach można kupić wiele z nich. Poza korzyściami finansowymi przekonać może również to, że wielu produktów masowo dostępnych w Tajlandii u nas się po prostu nie dostanie (po wizycie w Berlinie, aż bolało nas jak mogą byś zaopatrzone sklepy azjatyckie). Jeśli więc ktoś lubi gotować to warto poprzeglądać przepisy, rozejrzeć się w okolicznych sklepach i zanotować sobie przede wszystkim produkty do których nie udało się dotrzeć oraz cen tych które znaleźliście. Możecie się miło zaskoczyć.

Kosmetyki:

Jeśli z tezą, ze nie warto brać ubrań ze sobą do Tajlandii się nie zgadzam to muszę przyznać, że przy ograniczeniu wagowym bagażu warto się zastanowić, czy nie zrezygnować z podstawowych kosmetyków. W każdym 7 eleven znajdziecie najpopularniejsze żele, szampony, odzywki i balsamy. Dodatkowo w niewielkich opakowaniach co znacząco obniży wagę bagażu i w cenach korzystnych (być może po osiągnięciu takiej samej objętości niektóre z produktów zrównałyby się z cenami w Polsce lub nieznacznie je przekroczyły).

            Preparaty przeciwko insektom zdecydowanie warto kupić na miejscu. Takie z niższym poziomem DEETu kupimy za 3 zł w każdym sklepie. Na wyprawy do puszczy warto się zaopatrzyć w coś mocniejszego. Tego typu produktu są do kupienia w aptekach za około 20-25 zł.

            Kosmetyki do opalania chyba są tańsze u nas. Pisze chyba ponieważ mieliśmy tam mały problem z postrzeganiem cen pod koniec wyjazdów (a właśnie wtedy kończyły się nam zapasy). Kiedy przyzwyczaimy się już do tego, że za 200 batów można zjeść obiad, ananasa, wypić piwo i kokosa i… może jeszcze coś zostanie to cena 200 batów za cokolwiek mogłaby nam się wydać bulwersująca… i szczerze nie pamiętam ile kosztowały kremy do opalania, ale pamiętam ze doszłam do wniosku że lepiej kupić je w Polsce. I tej wersji będę się trzymać 🙂

Reklamy

Posted on Lipiec 22, 2014, in Co przywieźć ?. Bookmark the permalink. 3 Komentarze.

  1. Z odzieżą to można spotkać skrajne opinie, zwłaszcza wśród osób zainteresowanych jej sprowadzaniem. A jak wygląda sprawa z biżuterią?

  2. Szczerze to nie interesowaliśmy się tematem. Oczywiście jak każda sroka zerkałam na wystawy, ale zdecydowanie nie był to mój styl więc nie wnikaliśmy w szczegóły. Sklepy z biżuterią odwiedzaliśmy tylko jak potrzebowaliśmy pilnie wymienić jakieś pieniądze 🙂

  3. My nie kupowaliśmy. Nie znamy się na tym i łatwo byłoby nas oszukać – choć kusiły świecidełka. Generalnie odnoszę jednak wrażenie, że wzirnictwo znacznie różni się od naszego.. ale jeśli ktoś szuka czegoś oryginalnego to może warto zaryzykować ☺

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s

%d blogerów lubi to: